40. Urodziny Zespołu Dżem w katowickim Spodku

Podziel się:

fot.org 

Wprawdzie bracia Adam i Beno Otrębowie zaczęli grać z Pawłem Bergerem już na początku lat 70., ale zespół Dżem swój czas liczy oficjalnie od końca tej dekady, kiedy na obozie młodzieżowym w mazurskich Wilkasach młodzi muzycy postanowili zostawić granie coverów i zbudować program z własnych piosenek.

Cóż to zresztą były za piosenki – „Whisky”, „Paw”, „Jesiony”. Zna je każdy – od koneserów po słuchaczy niedzielnych. Z takim repertuarem Dżem – już wzmocniony Jerzym Styczyńskim – zabłysnął w 1980 roku na pierwszym festiwalu w Jarocinie i wkrótce mógł przejść na zawodowstwo. Choć łatwo nigdy mu nie było, a już zwłaszcza wtedy. Bo polski rock oficjalnego nurtu przeżywał wówczas największy rozkwit, a Dżem grał muzykę, która w głównym nurcie mieściła się z trudem, w Polsce nigdy nie będąc ani modna, ani lansowana. Jednak elementy typowego rocka, bluesa, reggae, country i paru innych ościennych gatunków zespół zlał w koktajl, który bardzo zasmakował słuchaczom i bardzo smakuje do dziś. Inną cechą wyróżniającą była poetyka i tematyka tekstów, opowiadających z dojmującą szczerością o hipisowskim świecie Ryszarda Riedla – pięknym i strasznym jednocześnie, barwnym i brudnym, pociągającym i groźnym.

Duże płyty Dżem mógł nagrywać dopiero od połowy lat 80., dlatego dopiero wtedy stał się prawdziwą gwiazdą. I dokładał do kanonu swego oraz polskiej muzyki utwór po utworze – „Czerwony jak cegła”, „Naiwne pytania”, „Wehikuł czasu”, „List do M.”, „Sen o Victorii”, „Autsajder”. Niektóre z nich to kronika zmagań Riedla z życiem w sensie ogólnym, a nałogiem narkotykowym konkretnie, który okazał się śmiertelny. Śmierć dopadła artystę 30 lipca 1994 roku, zamykając pierwszy, najbardziej owocny, ale i najtrudniejszy okres działalności Dżemu.

Choć zastąpić Riedla oczywiście też łatwo nie było. Jacek Dewódzki – bo to on wypełnił puste miejsce przy mikrofonie – okazał się zresztą innym typem wokalisty, stąd początkowo inna, cięższa była nowa muzyka grupy, z przyczyn oczywistych pozbawiona już tej aury hipisowskiej. Właściwie do końca dekady Dżem walczył o akceptację na nowo i tym samym przetrwanie. Udało się, ale w nowym wieku zaczął z nowym wokalistą pisać nowy rozdział. Maciej Balcar sytuował się bliżej Riedla niż jego poprzednik, bo był bliżej muzyki czarnej – choć już nie tyle bluesowej, co soulowej. Z nim zespół działał już na prawach klasyka, może weterana, ale ten weteran nie odcinał kuponów, bo i w nowym wieku wylansował przeboje – „Do kołyski” i „Partyzanta”. Zrobiło się wokół Dżemu spokojniej, jednak wypadek samochodowy w styczniu 2005, w którym zginął Berger, obudził fatalistyczne przekonanie, iż tragedie są już na stałe wpisane w losy tej grupy. I wprawdzie Dżem studyjne płyty audio nagrywał odtąd już sporadycznie, za to w ostatnich latach postawił na wizyjne płyty koncertowe, wydawane w luksusowych boxach z grubymi książeczkami. Dwa z tych wydawnictw dokumentują koncerty jubileuszowe w roku 2009 (z okazji 30-lecia) i 2014 (35-lecia). Bo zespół – to znak czasu – coraz większą wagę przywiązuje do jubileuszy… A w 2019 zbliża się kolejny z okrągłych, czterdziesty. Czyli jak dotąd najbardziej okazały ze wszystkich.

Podczas tych czterech dekad Dżem przetrzymał różne mody i fale, nagrał jedenaście płyt z premierowym materiałem, niemal drugie tyle koncertowych, do tego dołożył dwie akustyczne i dwie z orkiestrą (grając z nią jako pierwszy rock band w kraju), w Polsce wystąpił na chyba wszystkich większych i prawie wszystkich mniejszych festiwalach, koncertował na trzech kontynentach (jeszcze w Azji i Ameryce Płn.), chlubi się filmem fabularnym o swoim legendarnym wokaliście (żaden inny polski rockman nie doczekał się czegoś podobnego), grał na jednej scenie z wieloma swoimi mistrzami i nauczycielami – Stonesami, Claptonem, ZZ Top, Lynyrd Skynyrd, AC/DC a jego utwory wykonuje przeszło pięćdziesiąt zespołów, w tym również Metallica . Można powiedzieć, że podsumowanie tego wszystkiego nastąpi 30 marca w ulubionym obiekcie zespołu – katowickim Spodku.

Aktualny skład Dżemu, który wyjdzie na scenę Spodka, a który uformował się w roku 2005, tworzą Maciej Balcar (śpiew), Janusz Borzucki (instr. klawiszowe), Adam Otręba (gitara), Beno Otręba (gitara basowa), Jerzy Styczyński (gitara) i Zbigniew Szczerbiński (perkusja).

30.03.2019 Katowice Spodek

(ORG.)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *